Podroz, jak wspomnialam byla dluga. W Nha Trang mielismy miec godzinna przerwe, a tak naprawde wysadzili nas z autobusu i czekalismy prawie 2 godziny na nastepny :( Kiedy mielismy juz 2 godzinne opoznienie w dotarciu na miejesce, okazalo sie, ze zatrzymujemy sie na pol godzinny lunch (oczywiscie w zaprzyjaznionej z przewoznikem knajpie)!!! A do miasta zostalo tylko 2 km, zrobila sie afera, przekrzykiwania, no i czesc ludzi, w tym my, zabrala plecaki i ruszyla na wlasna reke. Oczywiscie pobladzilismy i tak czy siak zmuszeni bylismy z para Angoli wziac taxi, ale przynajniej byla wycieczka. Nie wyszyszlismy na tym dobrze, ale przeca trzeba miec swoj honor i zasady, i nie mozna dac sie dymac.
Po tylu dniach sloty wreszcie jest tropikalnie goraca! Slonce zamglone, ale i tak karki nam zjaralo. Nocleg mamy na samym Morzem Poludniowochinskim, na razie po prostu delektujemy sie nic nie robieniem, kapiel w morzu jest zbyt ryzykowna ze wzgledu na duze balwany. Jutro bierzemy (wreszcie!) i jedziemy na wydmy.
Jutro bedzie spora dawka przemyslen