Geoblog.pl    MadOlo    Podróże    Wietnam - wiosna 2011    Hue - z deszczu pod rynne
Zwiń mapę
2011
24
mar

Hue - z deszczu pod rynne

 
Wietnam
Wietnam, Huế
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 8371 km
 
Witamy po dluzszej przerwie, wczoraj byla awaria i caly nasz wpis poszedl..., dlatego powtarzamy ten wpis ;)

Powrocmy do Hanoi. Wczoraj przed wyjazdem do Hue zwiedzalismy jeszcze stolice. Rowerowa ryksza podjechalismy w odwiedziny do wujka Ho. Caly kompleks Ho Chi Minha zawiera m.in. mauzoleum, rezydencje, muzeum i rozne inne budowle zwiazane z wujaszkiem. Wszystko ogromne i z przepychem a dookola smiertelnie powazni zolnierze. Nadete to i smieszne zarazem. Reszte dnia lazilismy i dziwilismy sie temu kontrolowanemu chaosowi. Szczerze mowiac miasto jest meczece na dluzsza mete, smrod spalin i nieustajacy jazgot klaksonow pozbawia sil. Ok. 19ej zaladowalismy sie do sleeping busa i jazda w 14h podroz na poludnie do Hue.

Sleeping-bus to ciekawy pojazd, ktory zamiast siedzen ma cos ala lozka. Niby fajnie, ale nie dla Europejczyka, ja ze swoimi kajakami meczylem sie tam cala noc, za to Madzia spala jak susel. Poza tym nawet w nocy nie ma spokoju na drodze. W czasie jazdy kazdy pojazd, czy wyprzedzany, czy wymijany, czy omijany, musi byc obowiazkowo strabiony, i tak cala noc.

Do Hue dotarlismy ok. 8 rano, miasto przywitalo nas nie dosc ze chlodem, to jeszcze deszczem (wieczorem to juz lalo na maxa). W nienajlepszych nastrojach wysiedlismy z autobusu i od razu wpadlismy w stado hien, zoostalismy zaatakowani z kazdej strony: "Hotel, hotel, pleasy, come, come, here, here". W takiej sytuacji po prostu nalezy sie oddalic, nie zwracac na nich uwagi, a gdzies dalej przystanac i obmyslac plan na spokojnie. Tyle ze co bardziej upierliwe typiszcze lezie za toba i powtarza swoje: "Hotel, please, come, come". Przyzwoity nocleg znalezlismy szybko po czym ruszalismy zwiedzac cesarska Cytadele i Zakazane Miasto (kompleks jest ogromny). Nastepnie poszlismy na targ, gdzie robilismy furore nasza biala cera, zwlaszcza Magda. Powiedziano nam ze na pewno pochodzimy z kraju gdzie jest zimno, ze mamy takie biale, ladne twarze. Na targu kupilismy owoce, smak tutejszego mango jest niesamowity. Wieczorek to oczywiscie lokalny browarek (Hue i Huda) i zarelko. Nastepnego dnia mielismy zwiedzac cesarskie grobowce, jednak pogoda nas zniechecila i kupilismy bilety na poranny autobus do Hoi An.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (7)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
Wiurka
Wiurka - 2011-03-26 15:06
taka prawdziwa azjatycka ulewa jakby ktoś stał nad Tobą z konewką?! ekstra :))
 
MadOlo
MadOlo - 2011-03-27 13:43
nie, takie polskie siapienie, ble :(
 
speeddocent
speeddocent - 2011-03-27 13:49
Dziś będę trąbił na wszystkich ;)
 
Wiurka
Wiurka - 2011-04-10 20:14
a miałam zapytać czy piwko Tiger piliście? bo ja w Singapurze to tylko takie jak byłam, no i ciekawa jestem czy tylko je widać na karcie czy może było dostępne? ;)
 
 
zwiedzili 2% świata (4 państwa)
Zasoby: 44 wpisy44 95 komentarzy95 251 zdjęć251 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróże
26.10.2012 - 18.11.2012
 
 
21.03.2011 - 13.04.2011