O 8 rano wyruszylismy do Cu Chi (17 od Sajgonu). Naszym przewodnikiem okazal sie rezolutny chlopaczyna, ktory przedstawil sie jako Lionel Richie. Lionel opowiadal po drodze calkiem ciekawe rzeczy np. o tym, ze Wietnamki unikaja slonca jak ognia i zazdroszcza nam - Europejczykom bialej skory. Widac to zreszta na ulicach, mimo panujacego tu upalu chodza w dlugich spodniach, okryciach na glowie a na rekach nosza rekawiczki, czasem dlugie az za lokcie. Mowil, ze tak do konca nikt nie wie ile ludzi mieszka w Sajgonie, niektorzy mowia 8 a inni, ze 9 milionow, przy czym skuterow jest ponoc 5 milionow! Oczywiscie nie moglo zabraknac tez propagandy, opowiesci o bohaterstwie wyzwolecilskiej armii z polnocy i o tym jak wszyscy kochaja Ho Chi Minha. Twierdzil, ze w kazdym domu wisi jego portret.
Wracajac do Cu Chi. Dowiedzielismy sie, ze caly system podziemnych tuneli pod Sajgonem to ok. 200 kilometrowa siec przejsc siegajaca az do granic Kambodzy. Byly tam bunkry, pomieszczenia mieszkalne, arsenaly, kuchnie a nawet studnie. System mial 3 poziomy, najglebszy nawet 12 m pod ziemia. Wszystko stworzone ponoc tylko za pomoca motyki i bambusowego kosza!? To co jest tam teraz to przystosowana dla turystow popierdulka, ale i tak robi wrazenie. Bylo czolganie sie w tunelu, pokaz roznych pulapek na Amerykanow i wiele ciekawych informacji dotyczacych funkcjonowania calego systemu. Na koniec nie omieszkalem postrzelac z M-16 na strzelnicy, nie wiem co ludzie w tym widza, jest glosno, smierdzi prochem a do tego placi sie jak za zboze. Nasz przewodnik w czasie zwiedzania nawolywal nas, zebysmy sie nie zgubili, slowami "Hello! Is it me you looking for?" I wszystko jasne.
W okolicy widac wiele nowo nasadzonych w rzedach drzew. W czasie wojny teren byl masowo bombardowany, poza tym Amerykanie w porze deszczowej zrzucali nasiona szybko rosnacej trawy, ktora jak juz wyrosla podpalano w porze suchej. Efekt - krajobraz ksiezycowy prawie calkowice pozbawiony drzew.
Po powrocie do Sajgony wpadlismy do Muzeum Wojny. Poza wystawkami zalatujacymi propaganda sa tez makabryczne zdjecia z wojny. Ofiary poparzone napalmem, bombami fosforowymi i okaleczone na setki innych sposobow. Nam najbardziej zapadly w pamiec zdjecia zdeformowanych dzieci, ofiar chemikaliow zrzucanych w celu wytrzebienia roslinnosci. Amerykanie wylali tego gowna nawet 100 milionow litrow!
Miasto zmeczylo nas okrutnie. Zaliczylismy dluga przebiezke ze stacji kolejowej, atmosfera osaczenia ruchem ulicznym z kazdej strony wymaga od czlowieka 100% wyostrzenia zmyslow. Po chodniku ciezko sie chodzi bo zastawione motorkami i kramami a na ulicy nie masz zadnych praw i na ciebie trabia. W pewnym momencie poczulismy sie jak zaszczuta zwierzyna kiedy to motory zaczely omijac korek chodnikiem. I jak tu do k... nedzy sie poruszac? Masakra!
Podsumowujac. Sajgon pozarl nas, przezul i wyplul flaki.
Za chwile ruszamy w droge na wyspe. Jutro bedzie kolejna dawka przemyslen no i moze wreszcie pojawia sie zdjecia.