Tak sobie pogryzmolę na próbę. Jesteśmy zwarci i gotowi a do odlotu pozostało 5h. Niby wszystko pod kontrolą, ale w rzeczywistości spięci jesteśmy na maxa. Jutro o 9 czasu polskiego lądujemy w Hanoi, oczywista jak go przeżyjemy. Nieuświadomionym zdradzę, że ja (O.), boję się latać więc przy każdym wstrząsie trzęsę portkami, po 10 godzinach lotu będzie co z nogawek wytrząsać. Skąd napiszemy pierwszą relację - nie wiem. Zdajemy się trochę na los podczas tej podróży i zobaczymy dokąd on nas poniesie.